Marazm mnie ogarnął. Nie mam siły nawet do pani w sklepie sie uśmiechnąć. I nic mi przyjemności nie sprawia. Dlatego na łatwiznę idę i poprostu dodaje posta kilka dni temu napisanego...:
było romantycznie, było albumowo teraz pora, żeby było soczyście:) Ta praca to była walka z sama sobą. Bo strasznie się bałam, żeby nie dać za dużo z róznych parafii i nie zwieśniaczyć LO. No bo ja minimalistka jestem...ale wreszcie postanowiłam- jak to sie u nos na ślunsku godo- naciepeć ile wlezie:P No i wyszło co wyszło, ale wyszło chyba pozytywnie. A że zachwycona jestem warstwami (cóż za skromność), to pokatuję Was ich zdjęciami;)
było romantycznie, było albumowo teraz pora, żeby było soczyście:) Ta praca to była walka z sama sobą. Bo strasznie się bałam, żeby nie dać za dużo z róznych parafii i nie zwieśniaczyć LO. No bo ja minimalistka jestem...ale wreszcie postanowiłam- jak to sie u nos na ślunsku godo- naciepeć ile wlezie:P No i wyszło co wyszło, ale wyszło chyba pozytywnie. A że zachwycona jestem warstwami (cóż za skromność), to pokatuję Was ich zdjęciami;)
Cakes make me happy!:P
4 komentarze:
ja pikole toz to majstersztyk jest !!!!! a na słąsku godo się naciepać :PP jutro cie poduczę :D a ananasy lubisz????
Scrapek w morde jeża wy{q}wisty - miało byc bez przeklinania, wiem , niegrzeczna jestem :P
a może i naciepać, ja przyjezdna w końcu;) dziękuję za komplementa:)
kolejna, która idzie jak burza! :) a pod hasłem przewodnim mogłabym się obiema rękoma podpisać :D
dzięki Kasiu :)
Prześlij komentarz