piątek, 25 czerwca 2010

zabierz mnie...

I wena przyniosła pomysł na kolejny LO. Tym razem krajobrazowo-tęskny:) Byłby wcześniej, ale tradycyjnie przez 3 dni po jego wykonaniu patrzyłan na niego i myślałam, czego jeszcze mu brakuje i dlaczego wydaje mi się łysy. W końcu to odkryłam i naprawiłam ;) I nawet zadowolona jestem z efektu:)
Tak jakoś ostatnio nieżyciowa jestem. Nie umiem się skupić, wziąć do pracy, żyć intensywnie. Starość to?;>
Dziękuję, że zaglądacie i wspieracie :*

  
papier: ILS, reszta: magdowo 

3 komentarze:

Dorota pisze...

Ja taką ciszę nazywam "artystycznym trawieniem". Zrobiłaś już sporo rzeczy, Twój apetyt rośnie. Większość Twoich prac z pewnością bardzo Ci się podoba, ale teraz chcesz już czegoś więcej ... zastanawiasz się pewnie nad "czymś własnym", "Twoim stylem", znakiem rozpoznawczym Twoich prac. To jak dla mnie cisza przed burzą! Już się nie mogę doczekać Twojego powstania z popiołów ;) Fanixie :D

(się wynurzyłam, albo bredzę)

kasia_g pisze...

Bardzo, bardzo! Myślę, że Twoje scrapy są już "Twoje". Mają to coś, właśnie wyłącznie Twojego.

Dorota pisze...

Kadabra, lepiej bym tego nie ujęła. Pięknie w słowa ubrałaś aktualne me stany:) mam nadzieję, że mój własny styl zbliża się wielkimi krokami;) I'm Fenix :D

Kasiu, dziękuję:)) Cieszę się, że moje 'dzieła' się czymś wyrózniają. Mam nadzieje, że mają jakiś swoj klimat, mimo, że do dzieł sztuki im daleko ;)

Kochane, Wasze wsparcie mnie uskrzydla!:***