Ciągle pada. A ja jak na złość bez samochodu. Do soboty. Odkurzylam więc kalosze, parasol w groszki i pomykam do pracy ( z niej również) piechotą. Niby fajnie mieć kalosze, jednak wolałabym wrócić do sandałów...
Ciągle pada. A ja jak na złość bez samochodu. Do soboty. Odkurzylam więc kalosze, parasol w groszki i pomykam do pracy ( z niej również) piechotą. Niby fajnie mieć kalosze, jednak wolałabym wrócić do sandałów...
2 komentarze:
oby ten stan utrzymywał się jak najdłużej :D
Genialny scrap! :)
Uwielbiam go!
a mi chodziło o szaleństwo scrapowe, oczywiście. Twojej szalonej osobowości niestety nie miałam jeszcze okazji poznać. :D
Prześlij komentarz