czwartek, 27 maja 2010

love or hate?

Trochę mnie nie było...Brak weny mnie dopadł. Zupełnie nie wiedziałam jak się do jakiegoś skrapka zabrać. tego niżej robiłam cos koło 4 dni, bo ciągle obrażalam się na papier. I to dosłownie. Zwyzywałam go nawet raz porządnie. I leżał na stole i go przesuwałam, przekładałam, kładłam coś na niego, żeby później stwierdzić, że jednak nie pasuje:/ wreszcie coś wyszło z tych wysiłków. Niestety bez przeszyć, bo ciągle mam utrudniony dostęp do maszyny:(

Skrapek na papierze ilsowym, tasiemki z magdowopeel, skrzydełko ze skrapińca :)

Chciałam przy okazji podziękować za odwiedzanie mojego bloga. Bardzo mi miło, że zaglądacie :) :* 



10 komentarzy:

gulka pisze...

skąd ja to znam to przekładanie papieru z miejsca na miejsce :/ :*

Dorota pisze...

straszne to jest:( mam nadzieję, że przez długi czas nas już nie dopadnie :*

Nulka pisze...

jak na prawdziwą scraperkę przystało i Ciebie musiał dopaść dół wenowy ;p
ale wcale a wcale nie widać, że "wymęczony"
boski!

Dorota pisze...

'prawdziwą scraperkę' ;) dziękuję Nula :)

Anonimowy pisze...

D I A B L I C A !!! ;)

Anonimowy pisze...

devil inside :)

Humorzasta pisze...

Cudna praca. Lepsza taka niż taka na skutek sraczki artystycznej :)

Dorota pisze...

haha, święta racja :):* lowe kochana:)

olennka pisze...

łoł, łoł, łoł, mega jest..!!!!:******

Dorota pisze...

dziękuję maj Low :)