Pogoda beznadziejna do robienia zdjęć, ale wycisnęłam z aparatu wszystko, co się dało. Niestety foty nie oddają intensywności kolorów:/ Album zrobiony na bazie z magdowa, reszta elementow po części z ILS, craftshopu i scrappasji- to tam gdzie dobre krówki dają ;)
A w albumie historia naszej 11-godzinnej (!!) podróży z Warszawy do Tychów...Było co opisywać;)
Enjoy!
4 komentarze:
ja wytrwałam i nieźle się usmiałam, bombowo, czaderski i ogólnie jakby to Jasz powiedziała w pytunie, normALNIE W MORDECZKĘ , w kosmos wypierdolony ( łups):PPPP
no Jasz zawsze ma komenta pasującego do sytuacji;) i prosze mnie tu na blogu nie przeklinać Koleżanko:P:P za komplemanta dziękuję:)
Ło jaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa ale cudny! No szczeneczka troszke opadła , więc się nie zdziw jak i ja dziś z zazdrości wrzucę okładkę mojego labumu.Ha!
Piękny, żywy, wyrazisty i nawet zdjęcia Ci jakoś wyszły.Pewnie nie Ty robiłaś
hehehehehe 'pewnie nie Ty robiłaś' hehehehe:P:P:P Zazdrośnico wstrętna, a ja w kieszeni Twoją wizytówkę nosze, pffff!:D
Prześlij komentarz